Be Bionic Inc

Awatar użytkownika
Kewc
Posty: 35
Rejestracja: 08 lut 2019, 20:40
Odznaki: 2
Imię i nazwisko: Kewc Steel
Pochodzenie: Rising Space Station
Zawód: Naukowiec
Punkty zdrowia: [12/12]
Postać: Klik!

27 kwie 2019, 21:41

Ostatni post z poprzedniej strony:

Chłopak ze zdziwieniem przyjął opór dziewczyny przed odprowadzeniem. Uznał jednak, że skoro tak uparcie się broni nie będzie nalegać bo i po co. Widać była twardsza niż sądził, popatrzył tylko jak odjeżdża i ruszył do domu zadowolony miłym dniem. W sumie dobrze że nie schlał się bardziej ze swoją szefową, to się mogło źle skończyć. Biorąc pod uwagę tok jego myśli pod koniec spotkania bardzo źle.

Minęło kilka dni a chłopak z zainteresowaniem ruszył na pierwszy dzień w pracy. Zdążył już odpowiednio się przygotować toteż umieścił już w chmurze trochę własnego softu na doraźne potrzeby. Nigdy nie wiadomo, miał je na kompie ale nie wiedział czy ta nie dadzą mu jakiegoś sprzętu. Co do zawartości chmurki. Było tam kilka gotowych implementacji uczenia maszynowego, i przede wszystkim gotowe algorytmy pozycjonowania i kontrolowania ruchów, zarówno proste oparte o standardowa automatykę i regulatory PID jak i najnowszą technologię używającą na szeroką skalę uczenia maszynowego. Kilka innych algorytmów było typowo biomedycznych, przede wszystkim do odczytywania sygnałów nerwowych. Widać w nich było prostotę mającą zapewnić według Kewca największą zaletę maszyn. Szybkość reakcji.

Chłopak wszedł powoli do swojego nowego stanowiska pracy z lekkim zmieszaniem by zobaczyć całkiem miły widoczek. Było tutaj bardzo przyjemnie, obrazy dawały poczucie lekkości i spokoju. Najbardziej ucieszył go jednak... ekspres do kawy. Co prawda wolał energetyki, ale to też dobre rozwiązanie. Spojrzał na swoją szefową z uśmiechem odpowiadając na jej przywitanie.
Siemasz! Witam serdecznie i ja.
Po chwili spokojnie dodał.
Całkiem przyjemnie tu! Mam się rozkładać już?
Pomyślał o biurku ale uznał za niegrzeczne wpraszanie się do czyjegoś pokoju i zajmowanie miejsc bez wyraźniej zgody.
Gdzie mogę usiąść? Tam?
Wskazał tylną prawą ręką miejsce obok niej. W przedniej prawej ręce trzymał swój komputer przenośny. W odróżnieniu od powszechnie dostępnych komputerów cienkich jak kartka ten był stosunkowo gruby. Chłopak miał nieco urazy do trzymania większej liczny danych w sieci, no i wolał starodawną grubą technologię odporną na wstrząsy i nieuprzejme traktowanie. Był to oczywiście przenośny składak co sugerował brak jakiś oznaczeń firmowych na obudowie.
Co jednak ważniejsze niż techniczne szczegóły chłopak wpatrzył się w szefową i jej spięte wysoko włosy, jeśli pozwoliła mu usiąść tu czy gdzie indziej, mijając ją odparł cicho.
Ładna fryzura.
Po czym udał się na wskazane miejsce.
Awatar użytkownika
Joseph M. Bennett
Posty: 110
Rejestracja: 08 lut 2019, 7:38
Imię i nazwisko: Joseph M. Bennett
Pochodzenie: Ziemia
Zawód: Naukowiec
Wiek: 39
Punkty zdrowia: 12/12
Postać: viewtopic.php?f=28&t=53

27 kwie 2019, 22:38

  Narrator  
Tak, tam. – przytaknęła. – Przygotowałam wszystko wcześniej i musiałam do tego przekonać Rowan do nowego sprzętu. Wiesz jak jest, korpo. – wywróciła oczami. – Nie bardzo chcą szastać budżetem dla kogoś, kto jeszcze nawet nie skończył okresu próbnego.

Lori patrzyła przez chwilę na Kewca, lustrując jego sylwetkę. Ciągle nie mogła się przyzwyczaić do trzeciej ręki, zwłaszcza, że nie widzieli się kilka dni. Z jednej strony, hej, to nie było nic dziwnego, w końcu mieli już XXII wiek, a z drugiej niewielu ludzi widziała z takimi modyfikacjami. Już mniej by się dziwiła, gdyby ktoś odciął sobie zdrową rękę, by władować kasę w protezę z bajerami. Nie mogła się powstrzymać od zastanawiania się w czym mu ta ręka może pomagać, a w czym przeszkadzać. Normalnie pewnie by się zaczęła śmiać i głośno przeprosiła za gapienie się, lecz teraz tylko odwróciła wzrok i odchrząknęła, po czym ugryzła całkiem spory kawałek batonika. Trochę tak, jakby nie chciała dać sobie szansy na powiedzenie czegoś głupiego. A gdy usłyszała komplement, aż przestała przeżuwać, bo na początku nei zrozumiała o co chodzi. Przecież w jej fryzurze nie było nic nadzwyczajnego. Przełknęła kęs.

Ach, to. – sięgnęła dłonią do koczka w bezwiednym geście. – Dziękuję. – wstała i podeszła do Kewca, gdy ten usiadł. Położyła rękę na biurku, nachylając się trochę. Pachniała cytrusami. Wystukała polecenia na klawiaturze, uruchamiając panel. – System poprosi cię o częściowy dostęp do twojego chipu. Nic groźnego. Pozwolenie na wysyłanie notyfikacji i kontakt w sytuacjach awaryjnych. – uprzedziła. – I voilà! Możesz pwooli zacząć się wdrażać. Zaraz wyślę ci próbki naszych kodów, żebyś się z nimi zapoznał i przeanalizował. – po tych konkretnych i dość suchych informacjach wróciła na swoje miejsce, by zatańczyć palcami na klawiaturze. – Jak w ogóle minęły ci ostatnie dni?
Awatar użytkownika
Kewc
Posty: 35
Rejestracja: 08 lut 2019, 20:40
Odznaki: 2
Imię i nazwisko: Kewc Steel
Pochodzenie: Rising Space Station
Zawód: Naukowiec
Punkty zdrowia: [12/12]
Postać: Klik!

28 kwie 2019, 0:44

Słysząc o szastaniu budżetem chłopak poczuł się lekko doceniony w duchu. Widać całkiem mocno zależało firmie na jego osobie. A raczej Pike. Cóż lepszego szefa chyba nie znajdzie, toteż chłopak uznał że powinien się bardziej postarać w pracy, by dowieść swojej wartości.

Pozwolił poprowadzić się do stanowiska i obserwował jej ruchy patrząc jak uruchamia panel. Chłonął każdy ruch i informację... o tym że pachniała cytrusami także. Zastanawiało go cóż za okoliczność sprawiła że lubi taki zapach, ale nie miał ochoty na tak intymne rozmowy, z resztą takie informacje na jej temat były nieistotne. Musiał działać profesjonalnie. Od momentu gdy usiadł na fotelu był maszyną służącą do wykonywania określonej pracy.

Pozwolił systemowi na dostęp do jego chipu, mimo to zapamiętał gdzie ów zezwolenia się wyłącza. Ot na wszelki wypadek. Widząc że nie ma dość miejsca podłączył się chipem bezprzewodowo do swojego komputera który oparł o stanowisko. Równie dobrze mógł wszystko wyświetlać na siatkówce a dodatkowa moc może się przydać. Słysząc tylko o kodach odparł szybko.
Zaraz wszystko przejrzę i przestawię się na waszą modłę pisania.
Niczym głodne wiedzy dziecko zaczął analizować do czego ma dostęp na stanowisku i oprogramowanie nań. Tymczasem na jego źrenicy przysłaniając nieco holograficzny ekran panelu wyświetlił się jego mail. Chłopak już czekał na nadchodzące próbki i w kącie oka co chwila spoglądał nań nerwowo.
Ostatnie czego się teraz spodziewał to pytanie Pike. Odparł cicho, zaskoczonym głosem, niemal jednak mechanicznym i sugerującym iż rozmówca większość swojego mózgu angażuje w inne zadania.
Spokojnie, głównie na buszowaniu w sieci i czytaniu o różnych rzeczach.
Ze względu na otoczenie z obrazami dżungli po pewnym czasie odparł na chwilę odrywając wzrok od ekranu.
Czytałem o ludach które jako ostatnie żyły w takiej puszczy z dala od cywilizacji. Całkiem ciekawe sposoby stosowali do ułatwiania sobie życie.
Jego oczy powróciły już na ekran ale usta z beznamiętnym tonem przypominającym translator kontynuowały. On sam zaś skupiał się na analizie, mimo że ciałem był tutaj to myślami był głęboko w kodzie.
Ciekawe sposoby mieli na znajdowanie brzegu we mgle i ochronę przed piraniami jednocześnie. Ot świnie okrętowe. Takowe ponoć ryjkiem ustawiały się do brzegu, a odpowiednio skaleczone dawały chwilkę czasu na ucieczkę przed piraniami.
Awatar użytkownika
Joseph M. Bennett
Posty: 110
Rejestracja: 08 lut 2019, 7:38
Imię i nazwisko: Joseph M. Bennett
Pochodzenie: Ziemia
Zawód: Naukowiec
Wiek: 39
Punkty zdrowia: 12/12
Postać: viewtopic.php?f=28&t=53

12 maja 2019, 18:46

  Narrator  
Kod był estetyczny i prosty z wieloma komentarzami. Najwyraźniej Pike chciała ułatwić Kewcowi życie tak bardzo, jak to było możliwe. I wcale nie chodziło o to, że wątpiła w jego wiedzę. Skoro zaakceptowała go Rowan, to Lori tym bardziej nie musiała się o to martwić. Nie miała zatem oporów, by dać chłopakowi kredyt zaufania i pomóc mu na tyle, by jak najszybciej mógł zacząć samodzielną pracę.

Jestem spokojna. – uśmiechnęła się to danych, jakie pojawiały się na jej monitorze, lecz uśmiech ten dotyczył słów Kewca. – Chodziło mi raczej o to, czy już się przyzwyczaiłeś znowu do stacji. Gdzie się zatrzymałeś? U jakiegoś znajomego? Wynająłeś coś sobie?

Lori nie należała do ludzi, którzy krępują się wypytywać ludzi o życie. Nie było to jednak irytujące, raczej wskazywało na zainteresowanie dziewczyny. Rozmawiając, jednocześnie zajmowała się swoją pracą. Dopiero przy temacie amazońskich ludów palce dziewczyny przestały szaleć po klawiaturze. Odwróciła głowę w stronę stanowiska Steela.

Skaleczone? Krzywdzili te świnie? – zapytała przekrzywiając głowę i w tym momencie trudno było wyczytać emocje z twarzy programistki.
Awatar użytkownika
Kewc
Posty: 35
Rejestracja: 08 lut 2019, 20:40
Odznaki: 2
Imię i nazwisko: Kewc Steel
Pochodzenie: Rising Space Station
Zawód: Naukowiec
Punkty zdrowia: [12/12]
Postać: Klik!

12 maja 2019, 22:24

Chłopak z przyjemnością czytał kod czerpiąc garściami z opisów i starając się zrozumieć jego strukturę jak umiał by zastosować podobny styl pisania. Był szefowej za to bardzo wdzięczny bo oszczędzał czas. Im więcej go zaoszczędzi tym więcej się nauczy. Na wszelki wypadek zaczął robić sobie notatki przy użyciu chipu by móc w każdej chwili porównać je i użyć jako wzór.

Słysząc jej pytania zastanowił się krótką chwilkę i zaczął po kolei opowiadać.
Nawet nawet. Poczułem się od razu lepiej od kiedy byłem znowu w przestrzeni. Nie zapomnę chwili kiedy po locie na orbitę przez chwilę byłem w nieważkości. Poczułem się jakbym przes cały ostatni czas pływał w oleju i wrócił do normalnej prędkości. A ten przyjemny uczuć w stawach które przestały boleć. No ale zdarza mi się tupać zbyt mocno. Używam też troch więcej siły toteż wydaje mi się że chodzę szybciej. Ale z grubsza czuję się już całkiem dobrze. Pierwsze dwa dni miałem trochę zawroty głowy i to chyba tyle. A co do mieszkania to na razie okupuję rodziców. Ale to kwestia czasu. Nie mogę z nimi wytrzymać. Odwykłem od ich towarzystwa, a oni nie do końca rozumieją że nie jestem dzieckiem.... W każdym razie myślę o wynajmie. Ale no, najpierw pieniążki na ów wynajem, moje fundusze już podgryza kurs budowy dronów a chcę iść jeszcze na drugi. Wgl a ty jak zniosłaś pierwsze dni w kosmosie?
Chłopak podobnie jak ona zajmował się swoimi rzeczami odpowiadając, mówił więc opisowo i nieco bez składni. Większa uwagę poświęcał monitorowi ale musiał to przyznać nawet lubił mówić o sobie. Szczególnie po to by zapewnić niezręczną ciszę. W sumie to miał nadzieję że dziewczyna powie też coś o sobie.

Gdy temat się zmienił i zobaczył jej gwałtowną reakcję nieco się zreflektował. Nie wiedział co ona sądzi o takim traktowaniu zwierząt. W każdym razie on też uważał to za niezbyt etyczne ale w ich sytuacji rozumiał indian którzy woleli poświęcić świnię niż siebie.
Powoli zaczął opowiadać przenosząc na nią wzrok.
Nie krzywdzili, nie indianie. A przynajmniej tak długo jak łódź była na wodzie. Z tego co wiem to albo wtedy nacinali je lekko albo świnia dostawała takie ziółka które powodowały że stawała się "smaczniejsza" oczami piranii i wtedy już nie było potrzeby ich kaleczyć. No i gdy doszło do najgorszego to zwierzak dostawał się do wody. No i zanim został zjedzony to dawał im czas na ucieczkę jako pierwszy cel piranii. Ponoć to działało też na krokodyle i anakondy. Niestety środowisko ziemi było wtedy bezwzględne. Zdecydowanie wole syntetyczny świat w którym żyjemy. Tutaj a przynajmniej poza RCA zwierzaki tak nie cierpią. Ani podczas uboju ani wcześniej.
Awatar użytkownika
Joseph M. Bennett
Posty: 110
Rejestracja: 08 lut 2019, 7:38
Imię i nazwisko: Joseph M. Bennett
Pochodzenie: Ziemia
Zawód: Naukowiec
Wiek: 39
Punkty zdrowia: 12/12
Postać: viewtopic.php?f=28&t=53

26 maja 2019, 13:20

  Narrator  
Dziewczyna unosiła jeden kącik ust w półuśmiechu, słuchając słowotoko Kewca. Właściwie to bardzo dobrze się dobrali – ona lubiła pytać, on lubił odpowiadać. Pike zastanawiała się, czy Rowan rekrutowała Steela pod kątem jej charakteru, bo wychodziło na to, że praca nie tylko będzie owocna, ale i odbywająca się w towarzyskiej atmosferze. Lori chyba dostałaby szału, gdyby trafiła na jakiegoś mruka. Z drugiej strony... Czy rzeczywiście chciała się zaprzyjaźniać? Miała sporo na głowie i chyba nierozsądnym byłoby kogoś w to wprowadzać. Zwłaszcza kogoś, kogo się nie znało. Bo przecież nie mogła powiedzieć Kewcowi na czym tak naprawdę polega jej praca.

Rodzice zawsze mają swoje dzieci za... no, dzieci. – zaśmiała się. Przez chwilę wyglądała, jakby chciała powiedzieć coś o swoich, ale zrezygnowała z tego pomysłu. Pomyślała o czymś innym i przekrzywiła ciekawsko głowę. – Mówiłam ci, że nie urodziłam się tutaj? – zapytała zdziwiona, a potem po prostu odpowiedziała. – Kiedyś już wyleci się w przestrzeń kosmiczną, można poczuć wolność. Nie musiałam się za bardzo przystosowywać, moje mięśnie są wystarczająco silne, by zmniejszona grawitacja nie stanowiła dla mnie problemu, chociaż początki były dziwne. Teraz tylko muszę brać leki rozrzedzające nieco krew, żeby przyzwyczajone do większej grawitacji ciało mogło działać prawidłowo i natleniać mózg. – uśmiechnęła się lekko. – Na pewno jestem w lepszej sytuacji niż ci, którzy urodzili się w przestrzeni kosmicznej, a odwiedzają Ziemię.

Potem przysłuchiwała się tłumaczeniom, co do świń. Nie była głupia, lubiła czytać o przeszłości raz na jakiś czas, ale mimo wszystko krzywdzenie zwierząt było czymś, co niezbyy tolerowała. Zwłaszcza, że niewiele było już tych prawdziwych. Ludzie byli najstraszniejszą bronią biologiczną, jaka mogła istnieć. Niszczyli wszystko na swojej drodze. I chociaż Lori nie przeszkadzął ich sytetyczny świat, to zatanawiała się, jakby jej się żyło w starych "naturalnych" czasach.

Niby znieczulica dopadła nasze pokolenie, ale stare ludy też nie przejawiały zbyt wiele empatii. – skomentowała i odwróciła się do swojego monitora. – Każdy czas ma swoje własne reguły.
Awatar użytkownika
Kewc
Posty: 35
Rejestracja: 08 lut 2019, 20:40
Odznaki: 2
Imię i nazwisko: Kewc Steel
Pochodzenie: Rising Space Station
Zawód: Naukowiec
Punkty zdrowia: [12/12]
Postać: Klik!

26 maja 2019, 16:02

Rozmowa toczyła się w miarę szybko, chłopak mimo wszystko pracował zawzięcie nie odrywając rąk od klawiatury ani też umysłu od programu. Najbliższym porównaniem była by chyba praca wielowątkowa. O ile większość jego umysłu była zajęta programem, to jakaś jego część, która aktualnie nie miała za wiele do roboty, zajmowała się rozmową. Trzeba było jednak przyznać że nie było to ostateczne skupienie i wiele można by poprawić. No ale rozmowa była nad wyraz interesująca.

Słysząc jej podsumowanie odparł
To prawda, ale ludzie się nie zmieniają. I nie uważam że nasze pokolenie jest jakoś szczególnie znieczulone. Po prostu zapracowane i zmęczone ale ludzie byli tacy od zawsze. Kiedyś w końcu ktoś, patrząc na patyk pomyślał że może go zaostrzyć i zdobyć dobytek sąsiada, zdobyć jedzenia, zdobyć władzę. Nie jesteśmy o wiele gorsi od nich. Może po prostu bardziej szczerzy.

Sam nie wiedział co myśleć. Im więcej o tym myślał tym bardziej zdawał sobie sprawę że pragnie władzy a wszystko co robi to tylko cel. Dawno nie miał okazji tak rozmawiać ale czuł że te rozmowy karmią jego ambicję. Planowanie tak daleko działało na niego źle. Skupił się na kodzie i na pracy by uspokoić myśli i przelał w to całą swoją pasję i umiejętności. Miał zadania do wykonania i chciał je zrobić tak szybko jak to możliwe. Choćby wyrobić normę, najlepiej z zapasem. Bał się że zawiedzie i straci tę pracę. A stres ten dodawał mu sił. Pobudzał i mobilizował. Szybciej, lepiej, wydajniej. Pozwolił pochłonąć się pracy zapominając o całym świecie w okolicy.
Awatar użytkownika
Joseph M. Bennett
Posty: 110
Rejestracja: 08 lut 2019, 7:38
Imię i nazwisko: Joseph M. Bennett
Pochodzenie: Ziemia
Zawód: Naukowiec
Wiek: 39
Punkty zdrowia: 12/12
Postać: viewtopic.php?f=28&t=53

16 cze 2019, 19:02

  Narrator  
Odbieramy o wiele więcej bodźców, niż ludzie kilkaset lat temu. – odparła. – Ba! Modyfikujemy się, by odbierać więcej informacji z otaczającego nas świata. Gdyby nie częściowa znieczulica, pewnie byśmy powariowali.

Mówiła cicho, trochę skupiając się na pracy, a trochę zerkając na Kewca. Może nawet swoją wypowiedzią przeczyła bezpośrednio poprzednim słowom, ale była tak wielowątkowa w swojej głowie, że rzucała gotowymi wnioskami, nie przedstawiając swojego procesu myślowego. Czasem ożywiało to rozmowę, a czasem zabijało. Nie przejmowała się tym zbytnio. Według swojej własnej ocenie i tak miała wysoko rozwinięte umiejętności interpersonalne. W przeciwnym razie nie zostałaby wysłana tu do pracy... Musiała umieć zjednywać sobie ludzi. To mogło zapewnić jej przetrwanie, bo przecież rzadko podejrzewamy o coś kogoś, kogo lubimy. Lori znowu zerknęła na Steela, tym razem ukradkiem. Nie bardzo wiedziała, jak się zachować, gdy to ona kogoś polubi. Nie zakładała takiego obrotu spraw. Nie w Be Bionic. Tutaj wszyscy mieli być wrogami.

Steel oddawał się swojej pracy i Pike widziała, że skupia się tylko na kodzie. Uśmiechnęła się nawet lekko, bo imponowało jej to zaangażowanie. Sama zaczęła pracować bardziej intensywnie, przy okazji czasem podglądała na kod nowego pracownika. Całkiem dobrze sobie radził, ale chyba nie wiedział, kiedy przestać. Dlatego Lori w porze lunchu po prostu wyszła i po chwili wróciła z dwoma zestawami obiadowymi – syntetyczne warzywa z równie syntetycznym mięsem.

Czas coś zjeść. – podsunęła Kewcowi obiad pod nos. – Nie przepracowuj się tak.

Przesunęła chłopaka na krześle, żeby samej móc na spokojnie nachylić się nad jego monitorami i przepatrzeć kod.
Kewc rzuca 1d20 na rzemiosło (implanty). klik W zależności od wyniku Pike znajdzie błędy w kodzie, bądź nie.
Awatar użytkownika
Kewc
Posty: 35
Rejestracja: 08 lut 2019, 20:40
Odznaki: 2
Imię i nazwisko: Kewc Steel
Pochodzenie: Rising Space Station
Zawód: Naukowiec
Punkty zdrowia: [12/12]
Postać: Klik!

16 cze 2019, 20:55

Bodźce, prawda. Tylko nie jestem taki pewien czy ona nas chroni przed czymś innym niż wyjście z naszego obszaru komfortu. Kiedyś ludzie byli bardziej wyczuleni na to co widzą, słyszą czy czują. Gdyby tak można było mieć jedno i drugie. Owszem było by to trudne i męczące ale jakie by to dawało możliwości. Czy to nie droga do wyjścia poza schemat. Dalej niż bycie tylko człowiekiem.

Jej sposób bycia w zupełności nie przeszkadzał Kewcowi wręcz przeciwnie czuł się dziwnie swobodnie w jej towarzystwie. Dla tak odciętej od świata osoby było to ... dziwne uczucie. Dobrze że miał tutaj pracy pod dostatkiem. Tak mógł odciągną myśli i zatopić się w pracy. Dużej ilości pracy...

Z letargu wyrwał go głos Pike. Zagłębiwszy się w zadaniu stracił poczucie czasu czy rzeczywistości. W obliczu poprzednich słów wyszedł na hipokrytę ale nie dbał o to. Poczuł zapach jedzenia a trzeba mu przyznać był głodomorem.

Dzię... Dziękuję! – wyjąkał zaskoczony przyjmując posiłek.

Szybko zakłopotany dodał

Przepraszam dałem się pochłonąć. Ile jestem ci winny?

Trzeba było mu przyznać wyglądał jak burak. Cóż takie odloty zdarzały mu się często ale nikt ich nie widział. Całe noce spędzone na programowaniu często kończyły się odkryciem że już ranek kolejnego dnia. Teraz był zakłopotany.

Gdy go odsunęła ciekawsko spoglądał jej przez ramię. Nie wiedział czy są w tym jakieś błędy ale nawet jeśli to chętnie się do edukuje. Zdał sobie jednakże problem z drobnego problemu takich rajdów. Mianowicie nie kompilowania kody i pisania całości na tak zwany "Blind faith". Chłopak poczuł że gdzieś architekt stworzenia z zadowoleniem rzucił właśnie losy.

Kewc rzucił 1d20:
12
Awatar użytkownika
Joseph M. Bennett
Posty: 110
Rejestracja: 08 lut 2019, 7:38
Imię i nazwisko: Joseph M. Bennett
Pochodzenie: Ziemia
Zawód: Naukowiec
Wiek: 39
Punkty zdrowia: 12/12
Postać: viewtopic.php?f=28&t=53

02 lip 2019, 19:23

  Narrator  
Nie, nie byli! – zaprzeczyła, śmiejąc się. – Przecież teraz podrasowujemy sobie neurony, żeby bardziej czuć i widzieć. Ale wiesz co? Chciałabym się kiedyś przekonać, jak to jest być ślepym i głuchym, no wiesz, w pewnym sensie, ślepym i głuchym, po prostu bazując tylko na własnych zmysłach, a nie na tych wszystkich wszczepkach w głowie. Ale... Chyba jest trochę tak, jak mówisz. Dążymy do tego, by być kimś więcej niż tylko człowiekiem. Tylko czy to nie zabiera nam człowieczeństwa? – rozważała, już całkowicie nakręcona. Nawet trochę oderwała się od pracy.

Jednak po chwili już Kewc miał obiad na kolanach, a Pike dobierała się do jego kodu. Przez chwilę mruczała do siebie, przewijając szybko linijki kodu, rzucała pojedyncze słowa, będące poleceniami przeznaczonymi dla chipu, a w końcu wyświetliła kod na monitorze hologramowym, który po powiększeniu zajmował prawie pół ściany.

Popatrz. – zaznaczyła obszerną część kodu. – Ta funkcja jest niepotrzebna, spowalnia kod, a tym samym odczytywanie impulsów elektrycznych. Jak użyjesz tego obiektu – tu przeskoczyła do innej części, zaznaczając o co jej chodzi. – to możesz później zrezygnować z nadmiernych linijek kodu i użyć tylko ify, widzisz? – Znowu poklikała, pokazała inne części kodu, poprawiła kilka rzeczy i uśmiechnęła się szeroko do Kewca. – Ale jak na żółtodzioba, to nieźle! – pochwaliła mimo wszystko. – A teraz jedz! I nie, nic nie musisz mi oddawać. Zaprosisz mnie kiedyś na piwo, ok?
Awatar użytkownika
Kewc
Posty: 35
Rejestracja: 08 lut 2019, 20:40
Odznaki: 2
Imię i nazwisko: Kewc Steel
Pochodzenie: Rising Space Station
Zawód: Naukowiec
Punkty zdrowia: [12/12]
Postać: Klik!

03 lip 2019, 10:17

Słysząc o neuronach podniósł brew, osobiście nie pochlebiał grzebania w samej strukturze mózgu. Jedno to zczytywanie prostych sygnałów jak eeg czy badanie rezonansem. Co innego wszczepy zmieniające jegno budowe. Odparł spokojnie
Cóż to musi być dziwne uczucie niczym zamkniecie w klatce. Bez sieci bez kontaktu. Cóż wystarczy dość silny emp i może tak być....
Zaśmiał się
Mi samo odbieranie człowieczeństwa nie przeszkadza. Bardziej sie boje o samo własne jestestwo. Bo czy gdy ktoś wszczepia nam coś do głowy to budzimy się jako ta sama osoba. Nie pochwalam grzebania w mózgu. Obwodowe nerwy to tam kij ale kto wie jak wszczepy w mózgu wpływają na nas samych.

Gdy szefowa znalazła w kodzie błędy lekko się speszył i zburaczał. Nigdy by nie wpadł by rozwiązać to w ten sposób. Co by nie mówić zazwyczaj podczas nauki nikt nie skupia się na szybkości kodu w takim stopniu. o tej pory było ważne głównie by działało. Teraz ważne stał się też to jak... Chłopak chłonął wiec wiedzę starając się zrozumieć więcej i zapamiętując każde zdanie mentorki. Co by nie mówić po to tutaj przybył, by sie uczyć. Kiwał głową po każdym zdaniu i utrzymując kontakt. Patrząc na ify zapytał
Hmmm skoro sprowadzamy to do ifów to może zmienić to na jeden warunek i switch ... case-a?

Jeśli zaś chodzi o jedzenie odparł cicho dalej zakłopotany
Oczywiście!
i zasalutował lekko na potwierdzenie. Wcinając jedzenie nie mógł oderwać się od zauważonych błędów i zaczął myśleć nad dalszym przyśpieszeniem. W rozmyślaniach zaczął schodzić coraz niżej do samej budowy sensorów i ich sterowników.
ODPOWIEDZ